Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 marca 2016

Asi Mina - Jest lekcja, jest temat

źródło: boltrecords.pl

Uważam, że fakt dodania tej płyty do Glissanda już a priori mocno wpływa na recepcję tego materiału przez potencjalnego słuchacza. Niestety, ale zdaje się, że nikt nie poświęcił "Jest temat, jest lekcja" należytej uwagi i szacunku, na który płyta Asi Miny, czyli Joanny Bronisławskiej i jej podopiecznych, zasługuje. I chociaż zazwyczaj mówi się o tym, że to płyta dołączona jest do magazynu, tak w tym wypadku to Glissando jest suplementem do CD.

środa, 17 lutego 2016

Michał Miegoń, Adam Witkowski - "How not to play guitars and other instruments"

źródło: bdta.bandcamp.com



Przecież to jest kurwa jakiś żart, żeby taki materiał był zrecenzowany jednym akapitem w jednym miejscu w sieci, podczas gdy jest to jedna z tych rzeczy, którą śmiało można nazwać kolejną najgorszą i najlepszą płytą w katalogu BDTA.

Dla mniej kumatych - zdanie, że jakaś płyta jest jednocześnie najlepsza i najgorsza to stwierdzenie Michała Turowskiego, wydawcy omawianej tu kasety, w odniesieniu do innego dzieła Adama Witkowskiego, który jako Andrzej Baphomet stworzył plądrofoniczne ustrojstwo w postaci "Flamenco moje życie". I teraz zupełnie szczerze - jeśli jestem już znużony kolejnym niepotrzebnym nagraniem z ambientem, kolejną kasetą z eksperymentem, który był już powielony wiele razy, a jego wynik jest przewidywalny, gdy znowu plugawię swoje gniazdko przebrzydle mało ciekawym noisem, to włączam sobie jakieś solowe nagranie Adam Witkowskiego i wiem, że dokładnie tak, jak za pierwszym razem, tak i przy kolejnym słuchaniu nie będzie wiadomo czego się spodziewać. Na tym zdaje się polega eksperymentalna muzyka, nieprawdaż?

poniedziałek, 8 lutego 2016

30 kilo słońca



źródło: 30kiloslonca.bandcamp.com
 


Co będziemy grać było od początku jasne. Noise, noise, noise. Ale jak to w praktyce bywa naturalna skłonność do pisania przebojów nieco złagodziła wstępne założenia - tak o powstałej na przełomie lutego i marca 2015 roku grupie 30 kilo słońca mówi jeden z członków grupy oraz jeden z założycieli wydawnictwa Plaża Zachodnia, Maciek Jaciuk. Jeśli ktoś wypowiada przekleństwo "noise" trzykrotnie, ten powinien wiedzieć, że może wywołać z lasu Kulturę Staroci.

środa, 30 grudnia 2015

Kamil Szuszkiewicz - Robot Czarek

źródło: http://woundedknife.bandcamp.com/album/robot-czarek

Androidy nie tylko śnią o elektrycznych owcach, ale także chodzą do pracy, jeżdżą komunikacją miejską, mieszkają na blokowiskach, zakładają rodziny i czują strach.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

POTRÓJNY STRZAŁ - Maciek Sienkiewicz "F", Philipp Bückle "Blanket For A Cold Seabed", X-NAVI:ET "Vox Paradox"


 X-NAVI:ET "Vox Paradox", Philipp Bückle "Blanket For A Cold Seabed", Maciek Sienkiewicz "F", źródło: własne.

Wounded Knife, podobnie zresztą jak spora część wystawców przygotował na Bożonarodzeniowy Kiermaszu Płytowym, dla słuchaczy potrójną, a jak się później okazało nawet poczwórną premierę. Oprócz wymienionych w tytule kaset, w ostatniej chwili ukazał się, we współpracy z Bołtem, audiokomiks Kamila Szuszkiewicza "Robot Czarek", któremu w przyszłości poświecę osobny artykuł.

czwartek, 17 grudnia 2015

Scott Stain - Valerian

źródło: scottstain.bandcamp.com

Pamiętacie Scotta Staina i jego ubiegłoroczny debiut z wydawnictwem, którego graficzną reprezentacją była artwork z piękną, nagą kobietą? Kultura Staroci pamięta. W grudniu 2015 roku Scott Stain wydał nowe, długogrające wydawnictwo, które nie zapowiada przełomu, ale jest na tyle intrygujące, że trudno mi przejść koło niego obojętnie.



wtorek, 15 grudnia 2015

NOTKA: Muzyka bardziej niż polityczna - muzyka słowiańskia

Okładka debiutu stylizowana na kurpiowską wycinankę jak i nazwa projektu Starej Rzeki stała się źródłem nieporozumienia między artystą, a odbiorcami. Dla tych ostatnich wycinanka miała świadczyć o odwołaniu
się do kategorii "słowiańskości" w twórczości artysty, podczas gdy ten "słowiańszczyzną" się nie inspirował.
Źródło: instant-classic.8merch.com/

Do przemyśleń zawartych w tej notce wpłynęło kilka rzeczy. Po pierwsze w ostatnich paru latach pojęcie "muzyka słowiańska" staje popularnym określeniem sporego zbioru bardzo różnych nagrań, także tych zupełnie wyjątkowych jak Starej Rzeki lub Księżyca. Kategoria "słowiańszczyzny", czy "słowiańskości" w odniesieniu do tych wykonawców pojawia się w opracowaniach recenzenckich i innych tekstach. [1] Przy czym sam Kuba Ziółek odżegnuje się od określenia jego muzyki "słowiańską". Nie zgadza się także na stwierdzenie, że jego muzyka inspirowana jest "słowiańszczyzną" [2]. Również członkowie grupy Księżyc w bardzo konkretny sposób określają swoje, nie tylko ludowe, inspiracje nie odwołując się do tej mętnej kategorii. Do tego wszystkiego dochodzi dodatkowo fakt, że sam przedrostek słowiański ma silne polityczne i ideologiczne konotacje. 



Nagrobki - Stan Prac

źródło: http://bdta.bandcamp.com/album/stan-prac 

Dobra, dobra powiedzmy sobie szczerze - zrywny entuzjazm z jakim powitano pierwsze single i premierę "Stanu Prac" spowodowana była nie wiarą w to, że kolejny materiał Nagrobków jest cudowny i nadzwyczajny, lecz dlatego, że okazał się on być znacznie powyżej czyichkolwiek oczekiwań. 

środa, 2 grudnia 2015

Mchy i Porosty - Bardzo ciepłe lato

źródło: pointless-geometry.bandcamp.com

Przykro mi to stwierdzić, ale "Bardzo ciepłe lato" nie będzie płytą roku 2015, bo Bartosz Zaskórski nagrał w tym roku materiał, który o to miano może śmiało konkurować. Niemniej "Bardzo ciepłe lato" zasługuje na bardzo ciepłe przyjęcie.

Wspólnym idiomem wszystkich dźwiękowo-muzycznych kreacji Zaskórskiego (nie tylko Mchy i Porosty, ale także Wsie, Annna i instalacje dźwiękowe pod własnym nazwiskiem) jest ich przerażająca zajebistość. Upatrują ją w skutecznym przemycaniu nojzu nawet do hałsów z nadmorskich kurortów (pozdro M. H. Turnusowcy). 

piątek, 27 listopada 2015

Łukasz Ciszak - The Locked Room

źródło: jasien.bandcamp.com


Wystarczającym strzałem w mordę dla osób obserwujących twórczość Łukasza Ciszaka jest jego udział jako pełnoprawnego członka indie punkowego Test Prints. Ja się tam gówno na gitarowym indie znam niemniej mój odbiór zarówno "Hell For Beginners" jak i ostatniej EPki "Always The Same" jest więcej niż życzliwy. Cieszę się jednak, że Ciszak powraca z gitarą jako generatorem hałasu. Ale po kolei.

niedziela, 22 listopada 2015

MB/RS - Black Box Recordings

źródło: instrumentsofdiscipline.bandcamp.com

Tym razem Robert Skrzyński wraz z Michaelem Bjellą prezentują program rozrywek, który raczej nie spodobałby się ministrowi Piotrowi Glińskiemu. Choć sądząc po tytule to tymi nagraniami mógłby się prędzej zainteresować Antoni Macierewicz. Jednak z tego artystycznego zderzenia odprysnęła deformacja, która jednak nie musi świadczyć o czyjejś winie. Czasem po prostu musi zostać udostępniona na dowód zdarzenia, i tyle.

środa, 18 listopada 2015

RELACJA: Biedopad, dzień 3



Ostatni dzień Biedopadu przypadał na sobotę, to i ludzi nawaliło do Neon Side w opór. Mówię to ze sporym smutkiem, ale w tym dniu nie widzialem wielu twarzy, które przewijały się w dwa poprzednie dni. Na początku miałem obawy, że impreza tabędzie sformatowana pod tych wstrętnych casuali, którzy mają tę jedną zaletę, że zostawiają za barem hajsy. Moje obawy okazały sie być co najmniej głupie, bo trzeci dzień, na którym grane było techno, nie było smutnym afterparty co pełnoprawną częścią całej imprezy, która zakończyła się z przytupem jakiego nikt się chyba nie spodziewał.

wtorek, 17 listopada 2015

RELACJA: Biedopad, dzień 2


Motywem przewodnim drugiego dnia Biedopadu miała być muzyka rzeźbiona za pomocą gitar. Dlatego na scenie wystąpiły Kolega Doriana, Przepych, Kaseciarz, Stara Rzeka i Złota Jesień. Dzień  drugi cieszył się zauważalnie wyższą frekwencją i zainteresowaniem publiczności niż dzień pierwszy. Zróżnicowanie stylów zaprezentowanych w piątek 13-ego było spore. Nie wiem na ile to było świadome organizacyjnie i koncepcyjnie, ale projekty najbardziej odstające od rozumienia muzyki gitarowej zagrały odpowiednio na początku (Kolega Doriana) oraz na końcu (Stara Rzeka). Choć co do tego, że Kuba Ziółek zagra na końcu przemawiał fakt, że, i tu bez grama złośliwości, była to gwiazda. Choć powiem szczerze, że nie tylko Stara Rzeka błyszczała jak należy.

poniedziałek, 16 listopada 2015

RELACJA: Biedopad, dzień 1


Pierwsza edycja Festiwalu Muzyki Niezależnej Biedopad miała swoje miejsce w Klubogalerii Neon Side we Wrocławiu w dniach 12-14 listopada. Nie bez powodu napisałem, że to była pierwsza edycja, bo wszystko wskazuje na to, że impreza ta odbędzie się również w przyszłym roku. Poza tym, od stycznia co miesiąc w tym samym miejscu mają odbywać sie imprezy sygnowane właśnie nazwą Biedopad. Najwidoczniej organizatorzy stwierdzili, że tegoroczny festiwal się udał. A co na ten temat ma do powiedzenia widownia?

poniedziałek, 9 listopada 2015

Iron Noir - "Renversé" EP





W momencie gdy miałem już ułożony top najlepszych płyt 2015 roku przychodzi do mnie wiadomość, że Iron Noir po prawie dwóch latach powrócili z nowym wydawnictwem i w ten sposób rozwalili mi całą roczną działalność. Dzięki chłopaki.

Iron Noir to projekt Łukasza Dziedzica i Wojciecha Kucharczyka. Pierwsza i jak i do tej pory jedyna płyta duetu wydana w lutym 2014 roku wzbudziła zarówno spore zainteresowanie jak i oczekiwania dotyczące następnego wydawnictwa. Iron Noir na jakiś czas zamilkł, lecz reaktywował się najpierw zapowiadając występ na Biedopadzie, a teraz wydając tę EPkę.

czwartek, 5 listopada 2015

Split - Karmiciel Wszy/Sindre Bjerga

źródło: bdta.bandcamp.com

Jak zabieram się za słuchanie splita to mam prawa oczekiwać, że wrzucenie wytworów dwóch wykonawców na jedno wydawnictwo ma jakieś uzasadnienie. Np. takie, że wykonawcy robią podobne rzeczy, że wykonawcy nagrywają utwory razem w synergii, albo że wypożyczają sobie nawzajem piosenki i aranżują po swojemu. Ale tu ni chuja, nie ma tu nic wspólnego z niczym, ciężko jest cokolwiek ze sobą porównać.

poniedziałek, 2 listopada 2015

Ampacity - Superluminal

źródło: instantclassic.bandcamp.com/

No to zróbmy tak: w historii muzyki gitarowej nigdy nie było Velvet Underground, ale za to byli Hawkwind, zaś najlepszym dokonaniem rocka był wszystkie progresywne grupy, które w późniejszym czasie zaczęły grać AOR. A, i nie zapominajmy, że w tym uniwersum najlepszą płytą Deep Purple jest "Perfect Stangers". Weźmy jeszcze tylko do tego gotującego się kotła boru Boston, Toto, Kansas, Asię, King Crimson i każmy im wszystkim improwizować na "Desert Sessions", wywalając przy tym wszystkie wokale.

piątek, 30 października 2015

Centralia - Discipline

źródło: bdta.bandcamp.com
Najpierw projekt Pawła Starca ładnie pokłonił się słuchaczom utworem otwierającym składankę Kaleidofon wytwórni Jasień. Teraz zaś szczuje cycem z okładki EPki wydanej nakładem wytwórni BDTA. Centralia wykopuje w ten sposób z grobu muzycznego trupa, który wydawał mi się być już dawno pogrzebany, słusznie opłakany, odżałowany i w końcu zapomniany. A tu jednak ktoś jeszcze temu trupowi robi usta-usta. Niesmaczne to i niekoniecznie podążające za trendami we współczesnych eksperymentach, ale co z tego kiej mnie żre.

czwartek, 29 października 2015

John Lake - Strange Gods - Tutorial do bengiera

źródło: mikmusikarchive.bandcamp.com/album/strange-gods

Mówi się, że kto daje i odbiera ten się w piekle poniewiera. Prawdopodobnie w uniwersum bogów Łukasza Dziedzica i religii stworzonej na użytek ich wyznawców tego powiedzenia się nie zna albo nie respektuje.

John Lake na facebooku sam nazywa się Jankiem Jeziorko co niechybnie prowadzi mnie do skojarzeń z Jańciem Wodnikiem lub jak kto woli Jańciem od Posłusznej Wody. Jak dobrze pamiętamy w filmie Jana Jakuba Kolskiego Jańcio zostaje obdarzony przez Boga darem uzdrawiania ludzi, co sprowadza nie niego i jego najbliższych same nieszczęścia. Następnie ten dar zostaje mu odebrany, co także nie jest dla niego i jego rodziny zbyt korzystne. John Lake wystawia słuchaczy tym albumem na ciężką próbę jakby sam był jakimś bożkiem [byle nie Jakubem Bożkiem, huehue]. Z początku prowadzi narrację, która w moim przypadku wywołała reakcję, że "aha, ok, słyszałem coś podobnego na Carcosie czy Sun Worshipers", czyli chłodną masę dźwiękowego lodu, muzyczne środowisko zbytnio nie sprzyjające zamieszkaniu. Nie chodzi mi jednak o to, że traktowanie materii dźwiękowej przez Dziedzica jest wtórne w stosunku po poprzednich wydawnictw, a raczej chciałem pochwalić, że od pierwszych chwil spędzonych ze "Strange Gods" wiadomo było kogo słucham. Mam wrażenie, że John Lake wypracował swój styl, a "Strange Gods" jest próbą przesunięcia oczekiwań słuchaczy w rejony, które wcześniej w jego twórczości nie były dominujące.

Na początku pisałem o powiedzeniu o odbieraniu i dawaniu. Od samego początku John Lake w "Canto I" i w pierwszej częśći "Vitun Voimalla - Power of Cunt" daje nam znajomą dramaturgię, KTÓRA NASTĘPNIE ZOSTAJE ZABRANIA I PRZYKRYTA ŚCIANĄ ORDYNARNEGO BITU, PROSTO W RYJ! I serio tak zrazu pomyślałem. Ale później uświadomiłem sobie, że to chyba nie jest przypadek, że to nie błąd w tłoczeniu, tylko, że to TAK NA SERIO. Później odkryłem o co chodzi. Chodzi o właściwości dydaktyczne krążka. "Bo widzicie dzieci" - zdaje się prawić Dziedzic "techno to nie chujowa muzyka dla chujowych ludzi, bo oto za tym bitem kryje się niebywałe bogactwo, bo wicie rozumicie - dobry bengier to nie bit, bo to umi każdy. Dobry bit to pretekst żeby się wwiercić komuś w głowę i zainfekować go brudem, zimnem, noisową szarpaniną i industrialową podłością, falującą i parującą psychodelią unoszącą się nad horyzontem." Strategia z dawaniem noisu i odbierania go technoidalną ciemną materią jest głównym sposobem na budowanie dramaturgii utworów. Oczekiwanie na bit w "Uwan - Nothing but Sound" nie ma nic wspólnego z umiejętnym odwlekaniem dropu, to jest walcowanie klienta tak przewlekle chorą intensywnością, że ten nawet nie ma siły na to, aby cokolwiek zrobić "potem", bo "potem" bit wygasa, dźwiękowa magma zalewa wszystkie otwory twarzy, tylko po to by później powracający bit rozbił powstałą przedwcześnie przedśmiertną maskę.

Agresywny bit, chłód grający po kościach, industrialna swada, nadludzka siła wdzierająca się każdym porem skóry - to rzeczy, które daje nam "Strange Gods". Płyta ta dała mi sporo wrażeń, odebrała zaś na pewien mowę. Może  zabójca z "Nayenézgani - Slayer of Strange Gods" dopełnił gdzieś swojego dzieła, ale nie zdążyć zabić mojej żarliwej wiary w to, że John Lake popełnił okrutnie dobrą płytę.

John Lake
"Strange Gods"
Mik Musik/Fundacja Kultury Audiowizualnej Strefa Szarej
31 sierpnia 2015

Kupże płytę kiej dobra -> bandcamp Mik Musik 


niedziela, 25 października 2015

Stara Rzeka - Zamknęły się oczy ziemi

źródło: instantclassic.bandcamp.com

Starorzekowa odyseja zdążyła się zakończyć już po tym jak zachwyt z jakim przyjęto "Cień chmury nad ukrytym polem" się wypalił. "Zamknęły się oczy ziemi" to jednak nie "requiem dla samego siebie", cytując klasyka, ale zupełnie normalna kolej rzeczy, którą przyjąłem ze spokojem i ulgą.

I tak jak się nie wchodzi do tej samej rzeki tak i projekt Stara Rzeka naznaczony jest eklektyzmem inspiracji oraz płynną dyscypliną w wydawaniu nowej muzyki przez Kubę Ziółka w ramach swojego solowego projektu. Pierwotnie "Cień chmury nad ukrytym polem" został wydany w dwóch zupełnie różnych wersjach przez Few Quiet People i Instant Classic, później jeszcze wydana została EPka nakładem Infinite Grayscale. Po drodze ukazał się jeszcze split Starej Rzeki z Innercity Trio i ARRM (nagrania ST z tej kasety znajdują się na najnowszej płycie). Nie lada gratką dla fanów było zaś wydanie w tym roku winyla na którym znalazły się wszystkie utwory z pierwszych wydań debiutu Starej Rzeki. No i w końcu niniejsza płyta, na której znalazły się zarówno utwory z EPki jak i ze splitu Wounded Knife. Czy jest to płyta pożegnalna? Tak. Wspominkowa? Jak najbardziej. Wtórna?

No nieszczególnie, choć ogólne oczekiwania wobec tej płyty zostały pokryte z nawiązką. Oczekiwania te wyrosły przede wszystkim ze wszystkich tropów i znaczeń, o których mówił Ziółek, jak i tych otrzymanych awansem przez słuchaczy. A jest ich aż zbyt wiele. Aby wymienić tylko niektóre są to:  kosmische musik, black metal, folk, neofolk, a nawet dziwaczny konstrukt w postaci muzyki słowiańskiej. Na dodatek nie pomagał sam Ziółek, wszak niektórzy zbyt się przejęli deczko pretensjonalnym manifestem brutalizmu magicznego. "Zamknęły się oczy ziemi" to ta dla mnie przede wszystkim probież tego jak się powinno robić world music, bo i tak traktuję tę płytę jako przedłużenie Ossjanowskiej tradycji "teatru dźwięku i ciszy". Gatunek world music, skądinąd słusznie dogorywający gdzieś na rubieżach słuchalności, upadł bo w swym buńczucznym przekonaniu chciał syntetyzować tradycje ludowe z całego świata. Jednak Stara Rzeka nie odnosi się do jakiejkolwiek konkretnej tradycji, bo jest to tradycja wymyślona, w której bardowie przemierzający Appalachy mają taki sam wkład w rozwój muzyki świata i jej wrażliwości jak eksperymentatorzy z Monachium czy Dusseldorfu. 

Na "Zamknęły się oczy ziemi" Ziółek rezygnuje z tradycji surowego, norweskiego black metalu (który w niektórych swych formach odwoływał się do "powrotu do natury", powrotu do "pierwotności") skupiając się na akustycznym brzmieniu gitary i głosie jako instrumentach pierwszego planu. Tak, głos nieprzypadkowo traktuję nie tylko jako nośnik werbalnych treści, ale jako instrument budujący oniryczną i introwertyczną atmosferę. Nie doświadczymy tu black metalowej swady, a wartość międzyszczytowa amplitudy doznań zmniejszyła się na tej płycie w stosunku do debiutu. No może oprócz otwierającego "Nie zbliżaj się do ognia", bo on faktycznie bazuje na ognistych i szorstkich gitarach elektrycznych, przypominający nieco "Późne królestwo" Alamedy 3. Dobór środków wyrazu wykazuje się większą dyscypliną niż na debiucie. Syntezatory łkają perliście, zaś mniej tu industrialowego brudu. Więcej jest za to wiejskich field recordingów jak np. świerszczy i ptaków w "W szopie, gdzie były oczy".

Choć po części niektóre z tych kompozycji pochodzi ze wcześniejszych wydawnictw "Zamknęły się oczy ziemi" wydaje się być bardziej spójny od swojej poprzedniczki. Jest również bardziej introwertyczny i wyciszony. Naładowanie oczekiwań wobec projektu Stara Rzeka oraz niewątpliwa waga jej obecności na polskiej scenie nie doprowadziły do definitywnego zakończenia istnienia Starej Rzeki. Kuba Ziółek będzie jeszcze koncertował ze swoim projektem. Będziemy mieli jeszcze przyjemność oglądać tego alchemika siedzącego przy stole ze swoimi loop stacjami i syntezatorami, ze swoimi akustycznymi gitarami, ze swoim pełnym piękna głosem, z opowieścią o świecie wymyślonym. A co najważniejsze - siła Starej Rzeki, nie ważne czy w wydaniu koncertowym czy na albumie polega na budowaniu indywidualnej więzi z każdym odbiorcą. Być może malkontenci mają rację, że patenty Starej Rzeki przedwcześnie zestarzały się, jednak jest to zdarzenie się piękne i szlachetne, ja zaś będę do nich wracał częściej niżbym się do tego przyznawał,

Stara Rzeka 
Zamknęły się oczy ziemi
Instant Classic
22 października 2015