niedziela, 31 stycznia 2016

Paide & Fischerle presents "Doubts"

źródło: pawlaczperski.bandcamp.com/album/doubts-ppt35
Składanek, ani kompilacji nie lubiłem przez sporą część swojego życia, głównie dlatego, że wyznawałem kult albumu jako jedynego godnego nośnika muzyka, ale również dlatego, że wydawnictwa, które w miejscu wykonawcy mają wpisane "VA" bywają bardzo nierówne. Jednak z czasem wyzbyłem się tej ignorancji, głównie w momencie kiedy zacząłem interesować się muzyką, która bliższa jest sztuce użytkowej jak właśnie techno, gdzie, przynajmniej w przeszłości, ważną formą nośnika były maxi-single z jednym lub dwoma numerami oraz ich editami/remixami. To też okazało się być zupełnie niewygodne, bo odkąd nie jestem didżejem to uświadomiłem sobie, że większość mojej winylowej kolekcji zajmują dwunastki, a nie "normalne" albumy. I pewnie machnąłbym na to ręką, gdyby nie fakt, że w międzyczasie moje maleńkie już mieszkanko wypełniło się żoną i dzieckiem, które też są pod względem przestrzeni są bardzo wymagające. 

W tej sytuacji sporym wybawieniem okazały się być techno/dub/house kompilacje, z których najbardziej upodobałem sobie 12-sto płytowy box "The History Of The House Sound Of Chicago" oraz „Ambient Soundscapes”. Jednak i kompilacje, mimo iż występują na nich różni artyści, podlegają całościowemu osądowi. I nie mam na myśli wydumanej metodologii opisu recenzenckiego, ani też moich osobistych upodobań, ale chodzi mi raczej o prawdę ogólną – że gdy na składance mimo wielości wspaniałości znajdzie się jakiś babol, to całość składanki, także te dobre momenty, będą w finalnym odbiorze jakoś tym babolem skażone.

Lecz nie ma się o co martwić w tym przypadku, wszak wybór artystów, którzy prezentują na „Doubts” swoje interpretacji dub techno to all-stars polskiej sceny niezależnej, od eksperymentu, przez footwork po ambient. Nie bez powodu wspomniałem o „Ambient Soundscapes” wszak podobnie najtisowo rozpoczyna się „Doubts” kompozycją FOQL vs RNA2, gdzie rytm nigdy nie zagnieżdża się w wstędze ambientu. „Anonimity is your treasure” brzmi jak zepsuty, elektroniczny New Age – zracjonalizowany opis ery, która właśnie trwa.

Mirta należy szanować, także i po tym utworze, który stanowi żelazny punkt całego nagrania. Być może dlatego, że pod względem formalnym jest najbliższy moim oczekiwaniom względem „Doubts”, wszak można mieć spore wątpliwości, czy jest dub techno, czy też go nie ma. Wracając do Tomka – jego propozycja jest bardzo Mirtowa, wszak jest tu i głębinowy puls, ale także strzępy field recordingów. „re301” to jeden z najbardziej podporządkowanych rytmowi momentów składanki Pawlacza Perskiego i bodaj jeden z najbardziej zapamiętywalnych.

Rzecz od Marcina Cichego, tutaj występującego jako Meeting by Chance także skłania się ku metodom dubu, takim jak niskie pomruki subbasów, doprawiona jednakże Skalpelowsko-Ninja Tunowym sznytem nu-jazzu, gdzie elektroniczne trzaski spaja naturalny hi-hat. 

Rhythm Baboon przydaje swojemu wyobrażeniu dub techno nerwowości footworku, i mimo że jest to prawdopodobnie jeden z wolniejszych numerów Baboona to i tak jest najszybszy na całej kasecie. 

Sporo wrażeń zapewnił mi Łukasz Kacperczyk z jego interpretacją, gdzie subbasowe powidoki skropione zostały niepokojącą tubą/waltornią/puzonem oraz syntezatorem, który brzmi jakby był sprzężony z przedpotopowym modemem. Elektroniczna psychodelia smaży DNA słuchacza radioaktywnym kwasem.

Po Michale Wolskim mógłbym się spodziewać dobrego bitu , wszak potrafi dojebać jak należy, a dostałem nie najgorszy ambient, jednak nieco zaniżający średnią doznań „Doubts”. Mimo, że Micromelancolié
również skupia się na ambientach, to robi to co najlepiej wychodziło mu na „Contour Lines” czy „Low Cakes”, gdzie niepokojące wokalne sample, ambientowe tła „popsute” dziwnymi bębnami dopieszczone są sekcją dętą. 

Nie bez powodu płyta ta została nazwana „Doubts”, wszak mimo formalnych zabiegów, które wykorzystuje się w dub techno, a które znalazły swoje zastosowanie na powyższych nagraniach, nie ma tu dub techno. Nie ma nawet co porównywać tego wydawnictwa z innym, znakomitym składakiem jakim były „Szmery”, chyba, że porównanie miałoby dowodzić, że niewiele łączy te nagrania, może poza personelem, który brał udział w obu nagraniach (Paide, Fischerle, Michał Wolski). „Doubts” to płyta z muzyką eksperymentalną, uduchowioną i uwzniośloną przez subbasy, użycie chorusa, echa, delaya i czego tam jeszcze się używa w dubie. Doceniam koncept wrzucenia artystów, którzy z dub techno nie moją zbyt wiele wspólnego w kontekst tego gatunku. Doceniam także, że kuratorzy dali względną wolność artystom biorącym udział w tym projekcie, bo mimo eklektyzmu stylów nagrania spojone są jednym idiomem.

Mimo, że ja rozczarowań w związku z zakupem tej kasety nie mam, ba! wręcz bardzo cieszę się z większości chwil spędzonych na jej słuchaniu, to jednak może ona rodzić rozczarowanie u osób, które faktycznie oczekiwały "Szmerów vol. 2"  albo kolejnego nagrania w stylu Mchu, "Playmate" od Fischerle czy innego korzennego dub techno o klubowym zacięciu. Dla tych właśnie osób "Doubts" powinno być dowodem, jakim źródłem muzycznych uniesień, ale także cierpień jest zbytnie przywiązywanie się do gatunków. Oczywiście nazwy na określone gatunki muzyczne są pomocne i funkcjonalne, ale przywiązanie do nich zbyt dużej wagi może rodzić niepotrzebne nieporozumienia.

Various Artists
"Doubts"
Pawlacz Perski
ppt 35
21 stycznia 2016

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza