wtorek, 18 września 2012

Skorpio - Ünnepnap

Pierwszą moją płytą, którą kupiłem na starociach były Dorosłe Dzieci zespołu Turbo, jednak pierwszą płytą, którą dostałem od mojej żony był węgierski rock zespołu Skorpió. Czy to sentyment każe mi rozpisywać się o tym zespole, czy też zachwyt nad innymi atrybutami zespołu - tego wiedzieć nie mogę. Na pewno nie były to teksty, bo o tłumaczenia po polsku trudno, a mój węgierski raczej marnym jest.

Wracając do grupy, to niewiele ma ona wspólnego z zachodnimi niemieckimi herosami ciężkiego grania jakimi są Scorpionsi, nie oznacza to jednak, że zespół nie ma rockowego pazura. Jest to jedna z pierwszych węgierskich rockowych super-grup powstałych z muzyków biorących wcześniej udział w projektach dobrze znanych fanom madziarskiego gitarowego rzężenia jak Lokomitiv GT czy Taurus, która oprócz wyjątkowych instrumentalistów pod przewodem lidera Frenreisza Károlego, basisty, wokalisty, i saksiarza mieli rewelacyjny image i wypasione instrumenty, niespotykane po naszej stronie żelaznej kurtyny. Popatrzcie tylko na okładkę (zresztą bardzo ładną, laminowaną) - piece Marshalla, gitara Gibsona, basik Fendera, perkusja Ludwiga, w brzmieniu zaś doskonale słyszymy melotron, oraz organy Hammonda. Dla nas może taki sprzęt może wydawać się pospolity, jednak w czasach, gdy o nawet o marne bębny z Pol-muza było trudno, taki sprzęt naprawdę intrygował.

Frenreisz Károly -- ének, vokál, basszusgitár, szaxofon, fuvola
Szűcs Antal Gábor -- gitár, ének, vokál
Papp Gyula -- zongora, elektromos zongora, orgona, szintetizátor
Fekete Gábor -- dob, ütőhangszerek, ének, vokál
Zespół nawiązywał do dokonań zachodniego progresywnego rocka, a i dokonania Deep Purple nie mogły być Skorpió nieznane. Nie zmienia to jednak faktu, że zespół wypracował charakterystyczny styl, a flow kapeli jest nieporównywalny z niczym innym. Byli zachodni, byli perfekcyjni, ale jednak ta Środkoweuropejskość w zestawieniu z niezwykle konserwatywnym w ujmowaniu muzyki rozrywkowej reżimem odciskał piętno na całości.

Moje pierwsze wrażenia z płyty Ünnepnap z 1976 były niezwykle entuzjastyczne. Od momentu pierwszego przesłuchania tej płyty stałem się epigonem węgierskiego rocka, którego dokonania są niezwykle imponujące. Wszyscy muzycy w Skorpió są niezwykle utalentowani, sekcja rytmiczna jest niezwykle mocnym punktem całości płyty, co nie oznacza, że brakuje miejsca dla solowych popisów jak choćby wyśmienitej saksofonowej improwizacji w instrumentalnym Mediterany czy rewelacyjna, choć pod względem technicznym banalna solówka w tytułowej kompozycji  Ünnepnap. Momentami drażni perkusista, który próbuje być bardziej wirtuozem niż może,  ale to nie zmienia faktu, że potrafi równo wymiatać.

Często na starociach znajduję płyty Skorpió. Na szczególną uwagę zwracają bardzo staranne okładki oraz wkładki do płyt, jak i tłoczenie samych krążków. W bloku komunistycznym najlepsze vinyle tłoczyli Węgrzy oraz Czesi; co do jakości polskich tłoczeń najlepiej po prostu zamilknąć. Ale gdybyście gdzieś u siebie w domu lub na starociach znaleźli Skorpió, to nie krępujcie się z zakupem i niezwłocznym odłuchem; w tym czasie w Polsce tak nie grał nikt.










4 komentarze:

  1. Witam

    Posłuchaj sobie ich pierwszej płyty "A rohanás" (1974).Dla mnie to ich najlepsze dokonanie, i jedna z bardziej udanych w historii węgierskiego rocka. http://www.youtube.com/watch?v=Yn9fu9fFcaE

    OdpowiedzUsuń
  2. Rohanas jest z 1975, w 1974 nagrali Unnepnap - też świetna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, pisząc dawno temu ten tekst korzystałem z tego bezbłędnego źródła wiedzy jak i dat zawartych na okładkach http://www.discogs.com/artist/472315-Skorpi%C3%B3. Pozdrawiam :)

      Usuń