czwartek, 11 września 2014

Paradox - Drifting Feather

Płyta ta chodziła za mną odkąd po raz pierwszy zobaczyłem ją za jakąś kosmiczną kwotę na giełdzie na Birkelunden w Norwegii. Co może zabrzmieć głupkowato, zanim pokochałem muzykę z tej płyty polubiłem jej okładkę. I choć do peanów zawartych na okładkach podchodzę z dystansem, tak tutaj nie mogłem pozostać obojętny.

Intryguje już sam skład kapeli. Instrumenty, które wypełniają tę płytę to tradycyjne jazzowe puzon, saksofon altowy, kontrabas, ale również nie tak oczywiste dla jazzu przełomu lat '60 i '70 jak gitara klasyczna i wiolonczela. "Razi" tutaj brak instrumentów perkusyjnych chociaż takie się czasem pojawiają (kastaniety). Sekcję rytmiczna świetnie uzupełniają wszystkie instrumenty od czasu do czasu dając pole dla solowych popisów poszczególnych instrumentów. Świetne wrażenie sprawia "współgra" wiolonczeli i kontrabasu.

Zespół balansuje. Będąc w awangardzie podlizuje się mainstreamowi i muzyce ludowej. Poszukując zagłębia się w muzyczną psychodelę. Ponad całym albumem unosi się mgiełka luzu i zabawy. Przedziwne poczucie humorów nie staje się naszym udziałem nie tylko poprzez tytuły ("Intymne życie wuja Leona"). Miesza się tu znienawidzony przeze mnie swing z krótkimi dźwiękami funku. Solówki to nie jakieś poruszające się dziwadła na wykoncypowanych skalach - są zgrabne, ale nie zgrzebne i milion-razy-ograne.

Powstaje zatem pytanie - czy płyta ta należy do głównego nurtu czy jest to skok w bok, błąd przy masowej produkcji a może wygłup? Dla mnie jest to jedna z najbardziej urokliwych płyt jaką mam w swojej kolekcji. Jest to płyta, którą bardzo chciałbym usłyszeć na żywo. Z jednej strony jest bardzo zwiewna z drugiej gdzieś czai się w niej nerwowy groove. Są momenty easy, ale jest też psychodela, przy której raduje się moja dusza.

1 komentarz:

  1. to prawda- prawdziwa perełka! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń